ISLE OF SKYE GreyMouseland i szkocka przygoda: jak być bezdomnym turystą zgodnie z prawem

Podróżowanie z namiotem jest jedną z najtańszych form noclegu i pozwala sporo zaoszczędzić w naszym wakacyjnym budżecie, to samo dotyczy autostopu, który jako forma przemieszczania na „obczyźnie” umożliwia nie tylko poznać dany kraj, ale także jego mieszkańców. Warto zapoznać się przed wyjazdem z prawem obowiązującym w tym zakresie w kraju, do którego planujemy wybrać się. Mandaty mogą  nas słono kosztować i przyćmić radość przeżytej przygody!

Miałam okazję przetestować dzikie kempingowanie i podróżowanie autostopem po Szkocji, poniżej kilka moich spostrzeżeń. 

Niskobudżetowa wyprawa na Skye zakładała codzienne rozbijanie namiotu w rozmaitych i niepowtarzalnych miesjach. Co ważne, Wild Camping reguluje szkockie prawo  Scottish Outdoor Access Code.
Spanie na dziko jest jak najbardziej dozwolone, jednak należy przestrzegać kilku lokalnych zasad:

  • należy unikać dużego skupiska namiotów w jednym miejscu
  • w jednym miejscu można pozostać maksymalnie od 2 do 3 nocy
  • o dozwolone jest rozbicie namiotu w miejscach nie powodujących problemów dla   lokalnych mieszkańców i właścicieli ziemskich
  • nie należy rozbijać namiotu na ogrodzonych pastwiskach, łąkach, farmach (jeżeli nie ma innej opcji należy zapytać właściciela o taką możliwość)
  • należy unikać rozbijania namiotu przy budynkach, drogach, miejscach zabytkowych
  • miejsce obozowiska należy pozostawić w czystości zabierając swoje śmieci ze sobą
  • zabronione jest rozpalanie otwartego ognia oraz ścinanie do tego celu drzew


Uwaga! 
Na terenie East Loch Lomond obowiązuje inna regulacja prawa w zakresie Wild Camping.

Map_2012Restrykcje dotyczą:

  • namiotów, biwakowania
  • brezentów, plandek rozkładanych na noc
  • jakichkolwiek form ochrony przed wiatrem, deszczem w nocy
  • nocowania w samochodzie.

Rozporządzenie obowiązuje od 1 marca do 31 października. Park jest monitorowany przez służby leśne i policję, zwłaszcza w szczycie sezonu. Maksymalna grzywna wynosi 500,00 GBP. Jeżeli planujecie zwiedzać ten właśnie region, który jest obłędny i oszałamiający warto znać ograniczenia przed wybraniem się tam. A wybrać się warto z całą pewnością!

10599209_10205766530626791_2640635710224302946_n
NOCLEGI

Zanim szkocka przygoda w ogóle rozpoczęła się byliśmy zmuszeni do koczowania na  lotnisku w Glasgow. W oczekiwaniu na autobus na północ kraju udało nam się dość solidnie wyspać:) Sama byłam zdziwiona, że po tylu godzinach szukania wygodnej pozycji na krześle  w sali przylotów udało się to znieść bez większego połamania kości.

12833198_10205726979038026_1720321225_n

Na Isle of Skye biwakowaliśmy w różnych miejscach i o ile jest to dozwolone prawnie, o tyle ciężko było miejsce do nocowania znaleźć, gdyż mnogość pastwisk, które w marcu były grząskimi mokradłami, skutecznie pozbawiało nas suchego obozowiska. Czy latem sytuacja jest bardziej przystępna? Prawdopodobnie tak, jednak trzeba mieć świadomość, iż większość terenów jest zagrodzona i pomieszkują na nich stada baranów. Jestem święcie przekonana, że rozbicie namiotu pośrodku takiego stadka byłoby prawdziwą przygodą!

Pierwszy nocleg na Skye udało nam się znaleźć w miejscowości Portee. Pięknie zapowiadająca się ścieżka leśna pokierowała nas na bezpieczne wzgórze z dala od domów, teren był względnie suchy i spało się tam cicho i przytulnie. Nocny deszczyk cicho stukał o płachtę namiotu i tulił do snu. Nieśmiały wschód słońca i unosząca się nad wzniesieniami mgła były zwiastunami pieknego słonecznego dnia tygodnia, podczas którego to mogliśmy się przekonać o przewrotności szkockiego klimatu.1383055_10205766479545514_558236989441182253_n

12516110_10205792449874756_147654588_n

Z racji tego, iż w planie było objechanie Skye dookoła, druga lokalizacja wypadła zupełnie gdzie indziej. Nocowaliśmy na urokliwym polu namiotowym w miejscowości  Uig na Uig Bay Campsite, nad samym wybrzeżem.12325284_10205792449794754_909620971_n

12067127_10205792449594749_249886194_n

Byliśmy tam poza sezonem, właściciel pozwolił rozbić namiot w ogrodzie przed domem, dodatkowo korzystaliśmy z łazienki gospodarza. Ta na polu namiotowym była w remoncie. Polecam to miejsce! przesympatyczny właściciel, bajkowa lokalizacja i przystępna cena 10.00 GBP za dwie osoby (w sezonie obowiązuje inny cennik). Rozrywką dla strudzonych turystów było zbieranie muszelek, obserwowanie wpływających barek do portu przy akompaniamencie oszałamiającego zachodu słońca.

12721893_10205800696000904_1409063111_n

12884391_10205800695960903_403817744_n

12442760_10205800781123032_657920662_n

12674510_10205800785443140_301960489_n

… ot rozrywki na końcu świata.

Kolejny nocleg balansował na granicy kilkugodzinnej krioterapii z hałasującymi samochodami w tle. Tym razem padło na przydrożny rów w wiosce o nazwie Carbost. Dotarliśmy tam po 20:00, grubo po zmroku, z czołówkami na czołach i narastającym zdenerwowaniem wybraliśmy najmniejsze zło – krzaczory przy głównej drodze. Miejsce nie należało do przytulnych, było podmokłe a jeżdżące samochody lekko nas stresowały i nie pozwalały na spokojny sen.

12064395_10205800735561893_1674628092_n

Na domiar złego  temperatura spadła do zera i komfort spania spadł poniżej skali naszej wytrzymałości. Na szczęście noc szybko minęła i przed świtem zwinęliśmy nasze obozowisko z wielką ulgą.

Ostatni nocleg przypadł w w drodze pomiędzy Mallaig a Morar. Po raz kolejny uciekaliśmy przed zmrokiem, jednak kamieniste wybrzeże z jednej strony a tory kolejowe z drugiej skutecznie nas blokowały. Po 40 min marszu zdecydowaliśmy się rozbić na parkingu technicznym przy przejeździe kolejowym. Miejsce było bezpieczne, niewidoczne z drogi jednak aura nie okazała się łaskawa i tej nocy, minusowe temperatury dały się mocno we znaki. Była to najgorsza na noc  podczas całego pobytu na Isle of Skye. Nie pomagały koce termiczne i trzy kaptury na głowie.

12721600_10205800735601894_1996368929_n

12421532_10205800735681896_1275818529_n

Oblodzony namiot i zamarznięta woda uzmysłowiły nam jak zimno musiało być w nocy, na szczęście nikomu nic z zimna nie odpadło;) Pierwszy raz w życiu nie skrobałam rano szyb samochodu a płachtę namiotu łyżkami do zupy, by móc w ogóle myśleć o złożeniu go.

Z wielką ulgą powitaliśmy wschód słońca i gorąca owsianka nigdy nie smakowała tak pysznie!

12516339_10205801078330462_610652822_n

TRANSPORT:

Szczęśliwym trafem całe Isle of Skye udało się przejechać autostopem. I tutaj słów kilka o tej formie przemieszczania się. Nigdy w życiu nie spotkałam się z takim ogromem ludzkiej życzliwości, jak właśnie na północy Szkocji. Każda kolejna napotkana osoba roztapiała serce swoją dobrocią i aż smutno było się żegnać. Poznaliśmy wiele fantastycznych ludzi:

  • uroczego 70 latka, który podwiózł nas dużo dalej niż planował, aby umilić nam życie włóczykija
  • szkockiego przedsiębiorcy, który zatrzymał się kilkaset metrów przed nami aby mieć czas na przeładowanie wszystkich zakupów z tylnego siedzenia i mieć w ten sposób możliwość podwiezienia nas. Ba! podwiózł nas na parking pod jedyny sklep w okolicy, abyśmy mogli zaopatrzyć się w niezbędne rzeczy
  • para młodych Bułgarów, która podwiozła nas  do The Old man of Storr i zwiedziła z nami to miejsce
  • sympatyczni dziadkowie, którzy uratowali nas od 13 km spaceru w pełnym słońcu w Quiraing
  • szalonego przedstawiciela handlowego, który miał tylko 15 min czasu do końca pracy i naciskając gaz do dechy swojego sportowego samochodu mknął przez szkocką wieś aby podrzucić nas jak najdalej
  • mechanika samochodowego z Broadford, który zawiózł nas na do portu w Armadale i umilał podroż opowieściami o życiu na Skye
  • mieszkańca wyspy, który o plusach życia na pustkowiu i w barwny sposób przedstawił zmienność szkockiego klimatu.

12832364_10205766490585790_3204084380503635497_n

Każda ta osoba,  była na swój sposób wyjątkowa, otwarta i szczera w swojej dobroci. Wszyscy mieli uśmiechy od ucha do ucha i nie sposób było  przy nich smucić się czy narzekać! Byłam pod ogromnym wrażeniem i wciąż jestem. Wypróbowałam autostopu i zasmakowałam stania z ciężkim plecakiem pośrodku niczego. Zobaczenie świata z tej perspektywy, gdzie jest się zdanym na innych uświadomiło mi, iz warto pomagać. A za każdą doświadczoną życzliwość nie wypłacę się do końca życia 😀 Stereotypowy chytry Szkot, ze skąpstwem nie miał nic wspólnego.

Może zabrzmi to banalnie, jednak pobyt na Isle of Skye przywrócił w jakimś stopniu wiarę  w ludzi i w fakt, że warto pomagać, warto okazywać zaufanie, gdyż takie błahe z pozory gesty rozpromieniały nasz dzień.

Pobyt na Isle of Skye był zwieńczeniem moich podróżniczych marzeń. Do ich spełnienia przyczyniła się również pogoda, która zaskoczyła zarówno nas, jak i mieszkańców. Jedynym minusem były zimne noce. Gdyby nie nasze obawy przed dźwiganiem cięższych i cieplejszych śpiworów, które zostały w domu, ta niedogodność w ogóle by nie wystąpiła. Wyspa Mgieł okazała się wyspą żarzącego słońca i zamiast kataru i przemoczonych ubrań przywieźliśmy opaleniznę i spalone nosy.

Dodaj komentarz