Jajeczne frustracje

Im więcej latek mam na liczniku, tym zwiększona u mnie nietolerancja na święta. Na samą myśl o szykowaniu, sprzątaniu, biciu się przy kasie, o ostatnie jajka czekoladowe…po prostu robi się słabo. 

Jako dziecko nie miałam takich dylematów. Cieszyłam się ze wszystkiego. Będąc po drugiej stronie barykady nijak nie mogę w sobie odnaleźć tej dziecięcej bezbronności, beztroski i szczerej radości. Czuje złość pomieszaną z przerażeniem i zmęczeniem.

12910748_10205831869980234_1120532912_n Gdy dostałam przedwczoraj życzenia świąteczne,  dłuższą chwilę zastanawiałam się, o co chodzi! W tej codziennej gonitwie kompletnie zapomniałam, że wielkimi krokami idą Święta, że wypadałoby za miłe słowa podziękować. Ja zaś jestem kompletnie nieprzygotowana i sfrustrowana.  Co więcej cieszę się jedynie z wolnego poniedziałku, który da mi szansę NIE odpocząć, a wyrobić się z listą rzeczy do zrobienia! Stereotypowe okna są czarne od błota, firanki czasy śnieżnej bieli mają już za sobą, a ja mam w głowie migający neon: NIE ZDĄŻYŁAŚ Z NICZYM!
Czuję się jak w imadle, miażdżona przez poczucie niespełnionego obowiązku i tradycję. Ogarnia mnie chaos i już sama nie wiem jak idealne święta miałyby wyglądać.
Jakże często w gonitwie za czystym obrusem, perfekcją, tonami jedzenia zapominamy o co w tym wszystkim chodzi. I nijak mają się do tego słowa nie gotuj tyle, to raptem dwa dni, odpocznij, zatyrasz się na śmierć. Potem przy stercie jedzenia zasiądziemy przed telewizorem, aby to wszystko zjeść. Nie może się przecież zmarnować. Scenariusz ten powtarza się od kilkudziesięciu lat, ba ! od pokoleń. Każdy z nas jest zapętlony w walkę z samym sobą i z tradycją.
Poszukuję złotego środka, jak czuć się spokojną w święta, a jednocześnie jak nie dać się zwariować? Jak odnaleźć na nowo radość spotkań z bliskimi, nie upatrywać w tym powodów do stresów i frustracji? Jak po prostu na  dwa dni zostawić za sobą wszystkie negatywne emocje i po prostu odpuścić?
12910915_10205831869860231_874777995_n

Nie jest to proste, Święta w okrutny sposób obnażają nasze braki, lęki, niespełnione marzenia i tęsknoty. W tym okresie czuję/my się dużo słabsi niż w amoku dnia codziennego. Może to jest odpowiedź dlaczego DOROŚLI nie lubią Świąt? Dają nam za dużo czasu na myślenie, które nie zawsze wychodzi na dobre? Pokazują, że żyjemy w rzeczywistości, która mogłaby być inna? Pytanie tylko, czy to o czym śnimy, marzymy byłoby lepsze od tego co jest? Czy spełnione pragnienia dałyby gwarancję bardziej pozytywnego postrzegania świata? Tego nie wie nikt. 

Może zamiast analizować to, czego nie mamy…po prostu uśmiechnąć się do tych co są obok? Oddać się mazurkowej rozpuście i docenić tych, którym chciało się zarywać noce właśnie dla nas? Może warto dostrzec w małych gestach naszych bliskich morze niekończącej się miłości. 

I tego Wam życzę, abyście nie myśleli za dużo tylko brali swoje życie takim jakie jest. Bo jest ono najpiękniejszym darem jaki otrzymaliście od losu. Cieszmy się każdym dniem i starajmy się dostrzec go w cieplejszych barwach. Wykorzystajmy nadchodzący czas, aby zwolnić bieg, pojechać na luzie, a nawet zatrzymać się. 

12900066_10205831869420220_593962485_n

12899802_10205831869380219_460060970_n

Spokoju na nadchodzące dni!

GM

Dodaj komentarz