Wakacje all inclusive vs. nothing inclusive cz 1

 

Jeżeli nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze. Czy istnieje podróżowanie za darmo? Nie wierzę w to, wyznaję jednak ideę, iż możliwe jest zminimalizowanie kosztów do akceptowalnego przez nas minimum.Zawsze musimy jakoś dotrzeć do celu. Bilet lotniczy upolowany za darmo należy do rzadkości, a czekanie w nieskończoność na błąd strony internetowej przewoźnika to domena dla wytrwałych i wprawionych. Wyżywienie to baza, bez niej też daleko nie zajedziemy.

Pytanie, czy chcemy jeść w przydrożnej budce z frytkami czy w renomowanej restauracji.Każdy z nas ma swój własny poziom komfortu, do którego chce się zniżyć bądź nie. Nie ma tu lepszego czy gorszego sposobu spędzania wakacji, życia czy wolnego czasu. Dopóki nam jest z tym dobrze, tego powinniśmy się trzymać. Jedni wydadzą na wakacje dwadzieścia tysięcy, podczas gdy inni będą się bawić równie dobrze za 500 zł. Ile ludzi, tyle rozwiązań.

Żyjemy  w czasach nieskończonych możliwości. Coś, co kiedyś było zarezerwowane dla „grubych ryb” dzisiaj jest na wyciągniecie ręki dla niemalże każdego śmiertelnika. Wyszukiwarki tanich lotów zaskakują cenami tak niskimi, że aż ciężko w nie uwierzyć. Sama kupując lot za 39 zł zastanawiam się komu to się opłaca?

Życie to sztuka wyborów. Wybory te znajdują swoje odzwierciedlenie w naszym podejściu do podróżowania właśnie. Podróżuje od zaledwie kilku lat, liznęłam trochę luksusu pod postacią all inclusive, jak i survivalu pod gołym niebem. Każda z tym form ma swoje wady i zalety. Pozwolę sobie przedstawić mój punkt widzenia, może przekonam Was do jednego bądź drugiego:) Zależy po której stronie barykady jesteście.

ALL INCLUSIVE 

Zalety

  1. Na żadnych wakacjach nie zostaniecie tak dopieszczeni, jak na all inclusive/ ultra all inclusive. Sączące się w nieskończoność drinki i donoszący napoje kelner.
  2. Wszyscy z Was, którzy do tej pory zastanawiali się CO NA OBIAD? teraz będą mieli dylemat czego nie jeść, bo grozi to eksplozją żołądka z przejedzenia. Wasze kuchenne dylematy ograniczą się do skosztowania wszystkiego co najmniej jeden raz. Bądź kursowania z talerzem w tą i z powrotem. To raj dla kulinarnych łasuchów. Wybór potraw jest spory, w zależności od hotelowego standardu. W każdym razie najbardziej wybredny typ znajdzie na pewno coś dla siebie.
  3. Jeżeli nie znosicie piachu trzeszczącego między zębami, możecie leżakować przy hotelowych basenach, oddając się szeroko rozumianym zabawom wodnym. Zjeżdżalnie, przybasenowe bary, parasolki i prysznice. Innymi słowy opalanie bez ziarenka piasku.
  4. Jesteście w wakacyjnym raju wolnym od sprzątania. Damska ekipa sprzątająca zrobi to doskonale za Was:) Zostawi łabędzia z ręczników i rozsypie płatki róż. W domu tego nie ma!
  5. Poczucie bezpieczeństwa, jak najbardziej zapewnione. Macie dach nad głową, hotelowy sejf, klucze od pokoju itd. Innymi słowy twierdza jest względnie bezpieczna i spokój macie zapewniony.
  6. Nie musicie znać żadnego języka, aby na takie wakacje pojechać. Przewodnik czy rezydent zaprowadzi, przyprowadzi, kupi bilety, a Wy, jak wierne stadko będziecie zanim podążać.
  7. Z całą pewnością nadrobicie czytelnicze zaległości, w zaciszu hotelowego basenu możecie się oddawać książkowej rozpuście.
  8. Może nie zastanawialiście się nad tym, ale macie dostęp do łazienki, dbanie o higienę nie stanowi przy all inclusive wyzwania i przez cały pobyt jesteście czyści i pachnący. Włosy nie są splątane wodorostami, a w majtkach nie macie piasku. Luksus!
  9. Możecie co wieczór paradować jak na wybiegu w Mediolanie, prezentując kupione przed wyjazdem kreacje. Co więcej są one wyprasowane i czyste, a nie wyglądają jak wyciągnięte psu z gardła:)

Wady

  1. Jeżeli Wasz budżet pozwolił jedynie na spędzenie pobytu w hotelu, to grozi Wam niestety nuda. Poza okolicznymi rejonami przy hotelu, zobaczycie niewiele. Posiedzicie, pojecie, może poczytacie książki.
  2. Możecie zapomnieć o zobaczeniu prawdziwego życia tubylców, mieszkanie w hotelowym getcie wieje monotonią. Poza kontaktem z celnikiem na lotnisku Wasze wakacyjne relacje ograniczają się do hotelowych gości.
  3. Oprócz 20 kg bagażu przywieziecie także nadwagę. Próbowanie wszystkiego, co wygląda przecież tak pysznie! skończy się przyciasnym bikini, a pozowanie do zdjęć po pierwszym tygodniu pobytu nie będzie już przyjemnością:) Całą prawdę ujrzycie na wywołanych fotkach i cały kolejny rok minie Wam na zrzucaniu zbędnych kilogramów, aby zdążyć przed kolejnymi wakacjami.
  4. Koszty wakacji zorganizowanych są dość spore, przy dwóch lub więcej uczestnikach musicie się liczyć z dość znaczącą kwotą dla Waszych finansów. Jeżeli zdecydujecie się na wycieczki fakultatywne z rezydentem, który policzy sobie słono za swoje usługi, to promocyjny last minute koło promocji nie będzie leżał i wydane 1000 zł na wakacje trzeba będzie przemnożyć x 2 z racji fakultetów.
  5. Jak to bywa na każdym All-u, zawsze trafi się spóźnialski, który zaśpi, zgubi się, będzie marudził i uprzykrzał życie reszcie. Zamiast wyjechać o 10, w palącym słońcu będzie na kogoś czekać. Potem pospieszenie zostaniecie przegonieni po lokalnych zabytkach, pstryk pstryk ! lecimy dalej.
  6. Może się zdarzyć, że przyjdzie Wam dzielić hotelową restaurację z rodakami (i nie tylko) prezentującymi najwyższy poziom buractwa i prostactwa. Takich, co poczuli władzę i pastwią się nad styranym kelnerem. Tutaj niestety będziecie musieli napatrzeć się na ludzką głupotę i chamstwo w czystej postaci.

ciąg dalszy nastąpi…

Dodaj komentarz