Jak być bezdomnym turystą na Malcie i Gozo

Po przetestowaniu spania pod namiotem, nabrałam apetytu na coś innego. O wyborze niższego komfortu spania zadecydował też fakt, iż nie wykupiłam bagażu rejestrowego, aby przetransportować w nim naszego Marabuta. Tym razem schronienie miała  zapewnić płachta namiotowa. Nie testowałam tego wcześniej w praktyce i to był nasz chrzest bojowy. Siedem dni pod gołym niebem, czy to się sprawdzi? Co z kwestią zawilgacania śpiwora? Czy zjedzą mnie w nocy robale albo szczury wygryzą oczy? Milion pytań bez odpowiedzi. 

Jednak czy nie do odważnych świat należy?

Pogoda na Malcie rozpieściła, brak deszczu i ciepłe noce były spełnieniem żulerskich marzeń. Jednak szukanie komfortowego miejsca noclegowego nie było momentami tak proste, jakby się mogło wydawać.

Wyspa jest dość specyficzna, miasteczka przechodzą w kolejne miasteczka, w sposób niepozwalający znaleźć granicy miedzy nimi. Osiedla ciągną się kilometrami. Są jak labirynty, z których momentami ciężko wydostać się. I tak oto w tej gmatwaninie pierwszy nocleg udało się znaleźć na obrzeżach Marsaskali. Co najlepsze mieliśmy nawet podłogę i drzwi. Zabrakło sufitu, ale nie można mieć wszystkiego.

13073069_10206041643024429_728473143_o

13072177_10206041257934802_1917255364_o

13045699_10206041257294786_1021345259_n

13045414_10206035331066634_763240900_n

Brak noclegu daje ogromne możliwości dla kreatywności i ćwiczy w jakimś stopniu odwagę oraz szaleństwo. Poza tym jest wbrew pozorom udogodnieniem, nie musicie wracać do hotelu, tylko zostać tam gdzie się Wam podoba:) 

Wiadomo, że dane miejsce należy zostawić w ładzie i porządku, nie prowokując nikogo i niczego. Co jest zresztą główną zasadą spania na dziko.

Plan wyprawy zakładał zwiedzenie całej Malty oraz Gozo. Kierując się z zatoki Marsalox na zachód kolejna noc zastała nas nad morzem, a dokładnie nad Ghajn Tuffiefa na północy wyspy.

13014922_10206035330586622_106963188_n

13054874_10206041292695671_157988329_o

Poranki w takich sceneriach są bezcenne, nie musicie puszczać na CD szumu fal, natura zrobi to za Was. Jedyną niedogodnością może być słony osad na śpiworach i wystających częściach ciała. Można to jednak jak najbardziej przeżyć. 

Dalsza eksploracja okolicy zaprowadziła nas na Gozo. Wciąż spragnieni morza i plaży skierowaliśmy się w stronę Ramla Bay, jednej z kilku polecanych plaży na tej małej wysepce. Krajobrazy prowadzące do kolejnego miejsca odpoczynku zapierały dech, a i sama wyspa robiła wrażenie bardziej przyjaznej. 

13054381_10206041647704546_404932270_o

13072313_10206041716466265_1317725347_o

13073056_10206041259334837_2036489652_o

Fantastyczne Lazure Window stało się miejscem kolejnego noclegu. W tak pięknej scenerii nie spałam nigdy, a taki widok widziałam jedynie na fototapecie. W najśmielszych snach nie wyobrażałam sobie, że mogę znaleźć się w takim cudownym miejscu!

13020552_10206035330466619_445929282_n

13036406_10206041261974903_254907531_o

13052465_10206041661184883_1001101059_o

Gdybym była w tej części świata wcześniej, to z całą pewnością na Gozo zostałabym o wiele dłużej, z czystym sumieniem skracając pobyt na Malcie. 

Powoli zbliżał się koniec pobytu i niespiesznie trzeba było kierować się w stronę stolicy. Powrót na północną część Malty z Gozo wiązał się z niewielkimi komplikacjami. Znalezienie noclegu w centrach miast nie jest niewykonalne, ale w trosce o swoje bezpieczeństwo trzeba dane miejsce wybierać dużo bardziej ostrożnie. Skaliste podłoże na wybrzeżu robiło swoje i zamiłowanie do spokoju również. Po 10cio kilometrowych wieczornych poszukiwaniach ok 2 kilometry od Meliehy, po przeprawie przez nieuczęszczane od dawna ścieżki, natrafiliśmy na uroczą łączkę.

13020184_10206041282335412_154189760_n

13036465_10206041279975353_917746671_o

13045657_10206035329426593_232581220_n

Nie był to zły nocleg, ale nie mam przekonania do spania na trawie, z powodu wszechobecnego robactwa. Komary, muszki, koniki polne, żuczki … to nie są moje klimaty, zwłaszcza jeżeli leżymy wszyscy obok siebie. Bleeee!

Potem już było tylko gorzej. Im większe miasto, tym większy problem. Im więcej ludzi, tym więcej stresu. Spędzenie przedostatniego dnia w okolicach San Julian zaprowadziło nas na plażę do Pembroke. Byłe tereny wojskowe z jednej strony i gęste osiedle z drugiej ograniczyło nam pole manewru. Nie pomagali też kręcący się spacerowicze z psami. 

Z braku większego wyboru skończyliśmy na dachu garażu, mając tym sposobem swój prywatny taras z widokiem na morze i bajeczny zachód słońca!

13059644_10206035328906580_114559797_n

13073099_10206041275175233_928529497_o

13054926_10206041277615294_1293140958_o

Z perspektywy czasu nawet najgorszy scenariusz zakończył się dla nas szczęśliwe. Za co dziękuję opatrzności. Był to tydzień pełen wrażeń i ogromnych emocji. Mogłabym go jak najbardziej powtórzyć, ale już w innych okolicznościach przyrody. Nie lubię wracać w te same miejsca. 

Mimo wszystkich przygód i bagażu wakacyjnych doznań, cudownie było wrócić do domu i przespać spokojnie noc w swoim wygodnym łóżku, śniąc o pięknych zachodach słońca i cudownych chwilach spędzonych razem. 

Cudownych wakacji dla Was Kochani! 

9 Replies to “Jak być bezdomnym turystą na Malcie i Gozo”

  1. Raz tylko spalam na plaży w namiocie w Hiszpanii, bo po 20 nikt nie chciał nas przyjąć na polu namiotowym. To rzeczywiście budzi w człowieku taką dzikość 😉 Zdjęcia z Gizo piękne!

    1. greymouseland says: Odpowiedz

      Są to nieopisane emocje, już chyba zawsze będzie towarzyszył mi przy tym dreszczyk niepewności czy dożyje poranka:)?

  2. Przypomnialy mi sie moje noclegi w Hiszpanii oraz jak jezdzilam na stopa 🙂 teraz juz troche spokojniej, spimy albo z couchsurfingu albo airbnb, ale mysle ze warto czasem tak na dziko. To co polecasz zobaczyc na Gozo? Gozo lepsze od Malty? pozdrawiam! 🙂

    1. greymouseland says: Odpowiedz

      Gozo jest klimatyczne, spokojne, oczarowuje widokami i uśmiechniętymi ludźmi. Must See na Gozo: Dwejra, Azure Window (koniecznie wejdzie do samego końca jaskini), Ramla Bay, Calypso Cave z widokiem na zatoke, Victoria (Rabat) wraz z pysznymi pizzerkami…Całe południowe wybrzeże, które doprowadzi Was do samego portu. Z całą pewnością nie można sie tam nudzić.

  3. Kiedyś ze znajomymi spaliśmy na łące obok lasu w Chorwacji, miałam stracha, bo okolica była dość creepy, opuszczone domy itp. A najbardziej wystraszyły nas świecące w oddali świetliki xD

    1. greymouseland says: Odpowiedz

      Ze świetlikami miałam podobne przejścia. Szłam wieczorem na spacer i nagle, z krzaków patrzyło na mnie jedno ruszające się oko. Serce podeszło mi do gardła. Na szczęscie okazało się, iż to jedynie świetliki a nie cyklop z żądzą mordowania:)

  4. Hahaha, u nas świeciły w lesie i powoli zbliżały się w naszą stronę. Normalnie jak w jakimś horrorze 🙂

  5. Bardzo fajny pomysł a jak myślicie czy dam rade jako nowicjusz w takich wypadach?
    Nidgy nie próbowałem takiego czegoś i troche obawiam sie o bezpieczeństwo swoje i dziewczyny. Co sadzicie o tym?

    1. My pierwszy raz próbowaliśmy spania na dziko w Szkocji. Udało się w 100%. Na Maltę jechaliśmy z duszą na ramieniu,z racji uchodźców, którzy mieli tam swoje obozy. Przeszliśmy Maltę wszerz i wzdłuż. Nie spotkała nas żadna nieprzyjemna sytuacja. Noclegi były bezpieczne. Jedno spostrzeżenie. W seoznie mogłoby to być troszkę utrudnione z racji większej ilości ludzi, w każdym miejscu. Tam gdzie ludzie, tam mogą się pojawić problemy. Dlatego warto rozbijać się po zmroku, w miejscach sprawdzonych przed zachodem słońca. Ważne też, aby zwinąć się zaraz po świcie, aby nie prowokować sytuacji.
      Za nami kilka takich wyjazdów i odpukać było fantastycznie za każdym razem.

Dodaj komentarz