BIVI BAG i spanie pod gwiazdami

Podróżnicze szaleństwo, które mnie opętało, rodzi w mojej głowie setki pomysłów. I tak szukając dla siebie drogi idealnej stwierdziłam, iż chce podróżować dużo, często i nie czuć hotelowego przywiązania i ograniczenia. Zasadniczym kryterium opętania było poczucie WOLNOŚCI, niczym nieskrępowanej NIEZALEŻNOŚCI i …OBNIŻENIA KOSZTÓW wyjazdów, bez srebrników mogę zapomnieć o dużo i często.

Tani przewoźnicy oferują tanie bilety…ale koszt bagażu rejestrowego zawsze winduje cenę o dużo za dużo i to była dla mnie przeszkoda, którą musiałam wyeliminować. Po co więc wydawać pieniądze na bagaż skoro można ‚jakoś’ zmieścić się jedynie w tym podręcznym. O ile na 2-3 dni nie stanowiło to dla mnie wyzwania, o tyle na tydzień, czy więcej, bagaż podręczny mieszczący dział kuchenny, łazienkowy i sypialnie mógł stanowić problem? Czy to mogło się udać? Nie zrobić krwiaków na ramionach od dźwigania, a co więcej sprawić frajdę i wiązać się z odrobiną przyjemności?

Okazało się, że tak!!! Gdzieś w otchłani Internetu rzuciło się w oczy słowo BIVI BAG- płachta namiotowa. W skrócie, jest to worek do którego wchodzi się ze śpiworem i śpi pod gołym niebem. Mniej wymagający mogą spać na gołej ziemi, inni pod bivi bag mogą podłożyć sobie matę, aby odizolować się od zimnej powierzchni.

Jest na tyle niepozorna, że umożliwia spanie wszędzie, z racji swoich skąpych wymiarów.
Przy odrobinie szczęścia możemy w tym spać w krzakach w Hyde Parku, pod ławką na molo, bądź na wrzosowiskach w Edynburgu. ….wszędzie tam, gdzie pozwoli wyobraźnia, ale niekoniecznie rozsądek.

bivi

Jak się okazało, to co ja odkryłam, zostało już dawno wynalezione, przetestowane i używane w praktyce przez wielu:) Zawsze jednak musi być ten pierwszy raz!

Jak to ze wszystkim bywa, im dalej w las, tym więcej drzew. Producenci prześcigają się w modelach, funkcjach, fasonach, gramaturach, itd. Róże kolory, rozwiązania techniczne, wymiary, ceny…można było oszaleć.

tabela bivi 4

Po godzinach spędzonych na czytaniu opinii, opisów producentów itd udało się wybrać rozwiązanie idealne. Zdecydowałam się na wariant cenowo przystępny, atrakcyjny z wyglądu i ładny:D (tak jestem typem kobiety, która patrzy na kolory, wygląd i wierzy w miłość od pierwszego wejrzenia nie tylko względem ludzi, ale również rzeczy).

Padło na dwie płachty dla niej – MILO Aquatex i dla niego – Fjord Nansen Lenvik.

13932108_10206719381567469_329366477_o

13932154_10206719378807400_456251205_o

13900884_10206719383407515_1666765494_n

Pierwsze testy już za nami. O tym jak się w tym spało i co się w nocy działo już niebawem….

 

 

Dodaj komentarz