Mołdawia, szalone 48 godzin

Będąc w Rumunii, daleeeeeeko na wschodzie, grzechem byłoby nie zahaczyć o Mołdawię. Prawda jest taka, że do Mołdawii nigdy nie było po drodze, a i moja wiedza o tym kraju była mizerna. Jak się okazało nie tylko moja. Podczas gdy w Macedonii szalało niebezpieczeństwo, przerażona Mama dzwoniła, żebym z tej Mołdawii szybko uciekała. I nie ma się co dziwić, to M i tamto M. Każdemu może się pomylić. Dla mnie Mołdawia kojarzyła się jedynie z winem i na tym zakres informacji kończył się.

Podróże kształcą, to prawda stara jak świat, dlatego postanowiłam zwiększyć poziom swojej wiedzy nie tylko historycznej, ale przede wszystkim kulturowej i pewnego upalnego sierpniowego dnia 2016 roku przekroczyłam rumuńsko – mołdawską granicę…

Trasa : przejście graniczne w Sculeni, Kiszyniów, Vadul lui Voda, Orechul Vecchi, Circova, Haloreni, Komrat, przjeście graniczne w Oancea

Pierwsze wrażenia…

Mołdawia krajobrazowo nie różni się mocno od naszej części Europy, pójdę o krok dalej, jest mieszanką Węgier (słoneczników cała masa), Polski (pola wyglądają dokładnie jak u nas), Rumunii, bo dziury w drodze występują z dużo większą częstotliwością. Z całą pewnością jest krajem bardzo ciepłym, latem wręcz upalnym, co widać po topiącym się asfalcie (o ile w ogóle jest).14618654_10207361198332487_284874120_o

Mołdawia pozytywnie zaskoczyła mnie wszechobecnym dostępem do WiFi. Internet bezprzewodowy jest niemalże wszędzie: w małych przydrożnych sklepach, na stacjach benzynowych, w miastach…nikt nie utrudnia nam życia hasłami. Hulać po sieci można bez większych utrudnień. Nie brakuje tez reliktów przeszłości w postaci budek telefonicznych 14800828_10207361203132607_1822205119_n

Noclegi

Mołdawia pod względem bazy noclegowej nie zachwyca. Kraj ten odwiedza jeszcze stosunkowo mało turystów, aczkolwiek sytuacja dynamicznie zmienia się, a wraz z nią ilość obiektów noclegowych. W większych miastach można znaleźć coś dla siebie, oczywiście kierując się swoimi standardami i zasobnością portfela. Chociaż i tak będzie taniej niż na zachodzie:)

14686054_10207295241603610_221474508_n

Ja weryfikowałam Mołdawię pod względem pól namiotowych, których w Mołdawii nie ma, może dlatego, że można rozbić się wszędzie, oczywiście biorąc pod uwagę chociaż minimalne względy bezpieczeństwa. O perypetiach związanych z noclegiem poczytacie TUTAJ.

Jedzonko

Kuchnia mołdawska jest mieszanką wielu smaków, gdyż na jej kształt miały wpływ różnorodne kultury, jak chociażby turecka, rosyjska, ukraińska oraz zachodnioeuropejska.

14804887_10207361163931627_1275206420_n Potrawy tego kraju bazują na znanych nam produktach. Mołdawianie nie stronią od warzyw, na stołach gości królowa kapusta i jej świta ziemniaki, ogórki, bakłażany, cukinie, pomidory, dynie i papryki. Dania oferowane przez mleczne bary, czy restauracje nie zaskoczą nas – Polaków. Miłośnicy zup będą czuli się jak w raju, bowiem podobnie jak w Rumunii, także i tutaj zupy są bardzo popularne, czy to rosołek, czy ciorba z żołądków itp.

Mołdawianie nie stronią też od potraw mięsnych. Ja jednak zajadałam się tłuściutką placintą nadziewaną bryndzą, ziemniakami z koperkiem, dżemem, serem. Pycha!

Na talerzach panoszą się  surówki, głównie te z białej kapusty. Nie brakuje wszelkiego rodzaju kiszonek, grochu w postaci tradycyjnej bądź puree, bigosu… a do picia standardowo kisiel, taki gęsty i różowy, jak w przedszkolu:)14858824_10207361165051655_647886410_o

Zamiast Coca-Coli wypada spróbować kwasu chlebowego.

14876108_10207361201932577_421517584_o

Nie można oczywiście zapomnieć o winie! Ciągnące się kilometrami plantacje winogron znajdują swoje odzwierciedlenie w lokalnie produkowanych trunkach, trzymanych w przepastnych winnicach na terenie kraju.

Jak się jeździ w Mołdawii?

Aby w ogóle wjechać do kraju, w tym przypadku samochodem, konieczne jest wykupienie winiety:

7 dni – 4,00 €

15 dni – 8,00 €

30 dni  – 15,00 €

Po 4 godzinnym sterczeniu na granicy, w celu jej uzyskania, nasuwał mi się tylko jeden wniosek, znajomość języków to podstawa. Pomimo, że mołdawski nie widnieje na liście tych do nauczenia, byłby w tym danym momencie na wagę złota. Celnik, kasjerka coś tam po mołdawsku mówili, a ja, jak ta sierota cztery razy z rzędu przechodziłam do innej kolejki i oczywiście z pozycji numer jeden, stawałam na końcu:) Finalnie udało się winietę otrzymać, chociaż przestałam w to wierzyć.

Nie zapomnijcie o zielonej karcie Waszego pojazdu, nas pod tym względem sprawdzili. Ceny paliwa w Mołdawii są o połowie niższe niż w Polsce. Wybierając się tam, warto zaplanować sobie sprawę tankowania i załatwić to już po mołdawskiej stronie. I na kwestii taniego paliwa dobre wieści kończą się. Jeżeli liczycie na kulturalną i spokojną jazdę po lokalnych drogach…radzę wyrzucić te pomysły z głowy. W ogóle słowo kultura tutaj nie pasuje, to wolna amerykanka i jazda bez trzymanki w jednym. W złym tonie jest używanie kierunkowskazów, a przepuszczanie pieszych na pasach nie ma sensu. I tak nie będą wiedzieli co z tym zrobić. Jeżeli już to uczynicie, to inni kierowce będą na Was patrzeć jak na szaleńców. Pasy ruchu na jezdni to jedynie kwestia informacyjna, tam gdzie mają się docelowo zmieścić dwa rzędy, zmieszczą się i cztery.  Nie wierzycie? Zapraszam do Mołdawii:) Remonty na drogach dojazdowych do większych miast to prawdziwe wesołe miasteczko. Ruch wahadłowy obowiązuje w zasadzie tylko przyjezdnych. Rodzimi mieszkańcy nie mają czasu na czekanie i dzielnie jadą po przydrożnych rowach, nie straszne im pędzenie w powietrzu ponad wyrwaną nawierzchnią.
14877919_10207367480089527_1732043525_n
Wyższy stopień zaawansowania w jeździe zobaczycie jedynie w Kiszyniowie, tam spocicie się, jak podczas egzaminu na prawo jazdy, modląc się do wszystkich Świętych, aby nikt w Was nie przygwoździł. Przy akompaniamencie klaksonów będziecie blisko stanu zawałowego! Mimo wszystko warto tego doświadczyć i zatęsknić za spokojem na polskich drogach.
Ludzie i język
Odniosłam wrażenie, że Mołdawia to kraj smutnych ludzi, być może nie mają powodów do śmiechu. W końcu Mołdawia to jeden z najbiedniejszych krajów Europy. Nie brakuje żebrzących o każdy grosz starców, a same miasta potęgują wrażenie nędzy, chaosu i biedy. Jest szaro, infrastruktura kuleje, jak i zapewne wiele innych kwestii. I pomimo, że globalizacja w postaci sieciówek dotarła i tutaj, to jednak w nowy schemat wpasowują się jedynie ludzie młodzi, którzy potrafią za zmianami nadążyć. Oni znają inny świat z internetu. Widać, obce wpływy w postaci aut sprowadzanych z najróżniejszych części Europy, a kierowcy niemieckich marek czują się jak Bogowie za kierownicą. Ludzie są głośni, czasem agresywni (jednak tylko w wielkich miastach), troszkę nieufni, troszkę nerwowi.
14876298_10207367474609390_606214721_o
Na prowincji można wzbudzić chwilową ekscytację swoją obecnością, bowiem tak daleko zapuszcza się mało kto. Tam z kolei życie toczy się leniwie, ale na pewno pracowicie. Wszechogarniająca bieda jest widoczna, nieremontowane budynki, rozwalające się chodniki nie napawają optymizmem. Nikogo nie dziwi dystrybutor  z piwem w sklepie spożywczym, ani ekspedientka, która spod lady rozlewa mocniejsze trunki w kieliszkach wielokrotnego użytku. Podczas gdy u nas normy sanitarne prześcigają się nawzajem, tam panuje luz i akceptacja, bowiem zapewne nikt nie wie, jak wygląda to na Zachodzie.
Ciężko mi jednoznacznie oceniać, jak tam naprawdę jest, dwa dni to stanowczo za mało. To jedynie obserwacje, których być może nigdy nie zweryfikuję po raz drugi.
Kwestia języka to druga strona medalu. O ile w Rumunii można porozumieć się po francusku, czy włosku, tutaj nie będzie tak dobrze. Angielski zna mało kto, może większe miasto daje taką możliwość. Mołdawska prowincja rządzi się językiem mołdawskim i rosyjskim, czasem rumuńskim.
14813265_10207361166691696_675206288_o
Oczywiście bez języka też można sobie poradzić, mnie osobiście dał on większą pewność siebie i przyjemnie było pogawędzić  z właścicielką na mołdawskiej daczy o dalszych planach podróży i naszym pochodzeniu. Ludzie Ci są ciekawi „obcych”, ciekawi naszego życia i pomimo, że mamy świadomość iż jesteśmy dla nich możliwością zarobku, to atmosfera serdeczności sprawia, że zapomina się o tym aspekcie.
Jaka jest Mołdawia? Jednym słowem inna. Nie ma nic wspólnego z nagabującymi nas sprzedawcami w Turcji, czy oślepiającym blaskiem wielkiego miasta. Mołdawia wraz ze swoją Gaugazją i Naddniestrzem to dziwny twór, w którym wciąż mocno obecne są rosyjskie wpływy. Z jednej strony widać jakąś tęsknotę za europejskim konsumpcjonizmem, jednak brak możliwości i środków, aby dogonić Europę sprawia, że panuje ogólne pogodzenie z tym, co jest. Na pewno warto się tam wybrać, aby zobaczyć na jak różnym poziomie kształtuje się życie w tej naszej Europie.

Dodaj komentarz