Czarnogóra za 360 zł!

Podróżowanie wcale nie musi być drogie. To kwestia priorytetów. Odkąd wyzbyłam się konieczności spania w czterech ścianach,  na rzecz spania w namiocie, otworzyły się przede mną zupełnie nowe możliwości. Teraz nie muszę zbierać cały rok na wakacje all inclusive, a kupuje jedynie tani bilet, pakuje przenośny five star hotel i ruszam w drogę. Czarnogórę udało nam się zrealizować za naprawdę sympatyczną kwotę. Jeżeli jesteście ciekawi, jak rozłożyły nam się koszty za ten wyjazd zapraszam do lektury:)

TERMIN: 12.02-16.02.2017

ILOŚĆ UCZESTNIKÓW: 2

MIEJSCE: Czarnogóra

CO UDAŁO SIĘ ZOBACZYĆ: mapa Budva – Tivat – Lepetane – Durici – Kostanjica – Lipci – Risan – Perast – Kotor – Sutomore – Bar – Niksic -Vidrovan – Pluzine –  Niksic  -Pogorica

TRANSPORT

Tym razem naszym przewoźnikiem był Ryanair. Bilety kupiłam z trzymiesięcznym wyprzedzeniem, podczas listopadowego weekendu. Linie Ryanair mają wliczony w cenę biletu bagaż podręczny, co nie zawyża dodatkowo kosztów. Jeszcze dwa lata temu miałam problem by spakować 20 kg walizkę, teraz 10 kg jawi się jako zupełnie niepotrzebny balast. Bagaż podręczny wystarcza w zupełności na 4 czy 12 dni. Im mniej weźmiesz, tym mniej dźwigasz. Kalkulacja jest prosta. Wylot był z Berlina, wiązało się to z dojazdem tam, wykupieniem miejsca parkingowego. To właśnie koszt parkingu wywindował nam cenę wycieczki, jednak co poradzić?

Na miejscu przemieszczaliśmy się głownie autostopem. Złapaliśmy ich kilkanaście, najkrócej czekaliśmy na podwózkę 3 minuty, najdłużej pól godziny. Jedynie w miejscowości Bar, nie doczekaliśmy się na autostop wcale (uroki dużego miasta). W 100% przypadków ludzie byli uprzejmi i ciekawi nas. Mówili po serbsku, niemiecku, rosyjsku,  angielski znał mało kto. Mimo wszystko bez problemów udało nam się  porozumieć  i dotrzeć na miejsce. Nie było więc żadnego kłopotu, by z parą emerytów gnających ponad 100 km na godzinę po oblodzonej drodze rozmawiać o rybach, Polakach i podróżowaniu. Pomocny był też Serb jadący do pracy z Bośni i Hercegowiny, w Zatoce Kotorskiej  podwoził nas  dziadek jadący po wnuczka do szkoły, opowiadał o swoim marynarskim życiu i krajach, które odwiedził. Poznawanie kraju poprzez autostop jest bezcenne i w sumie nie znam lepszego sposoby, by wsiąknąć podczas krótkiego pobytu w nowy świat.

Jeżeli chodzi o korzystanie z komunikacji publicznej, to przetestowaliśmy zarówno autobusy, jak i pociągi. Te pierwsze (o ile są dalekobieżne) działają wg rozkładu. Na stacji można znaleźć godziny odjazdu, a i kierowcy chętnie podpowiedzą co i jak. Natomiast autobusy miejskie mają swój system, znany tylko mieszkańcom. Na przystankach nie ma żadnych informacji o godzinach kursowania. Jest więc to loteria. Przez ten brak organizacji straciliśmy sporo czasu na czekanie. Najmniej przyjaznym miastem pod tym względem był Bar, tutaj nie działał autostop, autobusów również nie uświadczyliśmy.

W akcie rozpaczy zdaliśmy się na kolej. Pociągi w Czarnogórze są punktualne i tanie. Standardem podobne do naszych. (UWAGA: jeżeli będziecie jechali z baru do Niksic, w Podgoricy – stolicy trzeba się przesiąść. Pociąg jest podstawiony na tym samym torze. Rozkłady znajdują się na każdej stacji, są bardzo czytelne i naprawdę nie mieliśmy najmniejszego problemu, by je rozszyfrować.

Jak się przemieszaliśmy?

Dzień 1 

Zielona Góra – Berlin  samochód/ Berlin –  Czarnogóra samolot/ PodgoricaBudva autostop

Dzień 2

Budva  – Tivat pieszo+ autostop/ Tivat  – Lepetane pieszo + przeprawa promem/ cała zatoka Kotorska autostop/  Kotor  – Bar autobus

Dzień 3

Bar – Niksic pociąg

Dzień 4

Niksic – Vidrovan – Pluzine (Wąwóz Tary)  pieszo + autostop/ Wąwóz Tary  – Niksic  autostop/ Nikscic – Podgorica pociąg/ Podgorica  – lotnisko pieszo

Koszt transportu GREYMOUSELAND: 523,50 pln

  • bilet lotniczy 53,00 €* (225,25 pln)
  • parking 25,00 €*  (106,25 pln)
  • paliwo 90,00 pln
  • bilet autobusowy 12,00 € (51,00 pln)
  • bilet na pociąg (Bar – Niksic 4,00€ *2/   Niksic – Pogorica 2,00 € * 2) 51,00 pln

NOCLEGI

Płatne noclegi zawsze ograniczamy do koniecznego minimum. W Czarnogórze na trzy pod chmurką przypadł jeden płatny. Spaliśmy w miejscach malowniczych jak ruiny za Budvą, z pięknym widokiem na morze, czy tez twardych i niewygodnych jak pomost przy zamkniętej restauracji w Barze. Zahaczyliśmy tez o lotnisko, gdzie przypadła nam fucha pilnowania zamkniętego na noc lotniska. Spontaniczne nocowaliśmy tez w  górach, niedaleko Dormitoru. Campingi w Czarnogórze występują, jednak w sezonie zimowym są ta obiekty, która podobnie na przyroda są w uśpieniu. Mieliśmy szczęście, ze natrafiliśmy na ten otwarty. Zważywszy, ze wylądowaliśmy w dolinie pośrodku niczego. Ciągnąca się przez kilka kilometrów wieś mogła zbić z tropu każdego. Bez nawigacji ciężko byłoby nam cokolwiek znaleźć.

Tutaj, na  polu namiotowym niestety trzeba było za miejscówkę zapłacić. RiversideCamp to miejsce, które polecam. Oddalone od głównej drogi, z przyjaźnie zagospodarowanym wystrojem, niezwykle pomysłowym i przytulnym. Do tego przemili właściciele i mieszkający tam kot. Patrząc całościowo, koszty noclegu były mikroskopijne, zważywszy na skalę widzianych miejsc i widoków. O nocowaniu pod chmurką w Czarnogórze powstał osobny post (tutaj).

Hoteli w Czarnogórze nie brakuje, poza sezonem nie ma problemu ze znalezieniem wolnego pokoju. Na nocleg trzeba przeznaczyć (w zależności do standardu) od 80 zł za 2 osoby. Macie większy budżet, możecie jak najbardziej szaleć.

Koszt  noclegu GREYMOUSELAND:  10 € (5,00 €*2 os)= 42,50 pln

WYŻYWIENIE

Pomimo waluty euro, Czarnogóra jest stosunkowo tanim krajem. za niewielkie pieniądze można się naprawdę najeść, a i jest w  czym wybierać. Na pierwszym miejscu oczywiście BUREK. Jest to lokalna przekąska, bardzo sycąca, kształty ma rozmaite. W większości przypadków napotkacie go pod postacią długiego zawijasa z farszem (moje podniebienie skradły te z serem i szpinakiem). Na drugim miejscu są ciasta, a ich wybór ogromny. I tak można się zapchać ciastami z owocami, czekoladowymi, z kremem, galaretką. I mój numer trzy: ciastka! Te przypominające brzoskwinie rozpływają się w ustach, tym w kształcie orzecha tez niczego nie brakuje. Ciężko się zdecydować, oj ciężko. Każdy znajdzie tutaj coś dla siebie.

Jedliśmy lokalnie, w większości przypadków braliśmy wszystko na wynos. O ile w piekarni, czy cukierni można było na spokojnie coś przekąsić, to w restauracjach, barach a nawet marketowych jadłodajniach było to niewykonalne – jeżeli jest się niepalącym. Czarnogóra to kraj, w którym nie obowiązuje publiczny zakaz palenia. Palą więc wszędzie. Zamówienie kawy wiąże się z wejściem w chmurę dymu i łzawiącymi oczami. Siedząc w supermarkecie w małej kawiarni również nie sposób dłużej wysiedzieć. Smród fajek atakuje ze wszystkich stron. Śmierdzi ubranie, śmierdzą włosy! FUJ! Taki powrót w dawną polską rzeczywistość.  Ale nie o papierosach ten fragment, a o jedzeniu.

Ceny, jak wspomniałam są przystępne, przykładowo:

  • Burek kosztuje od 0,8-2,5 € w zależności od wielkości i nadzienia
  • Woda 0,4 € 1,5 litra
  • Kawa ok 1-1,5 €
  • pizza już od 2 € można zamówić 30 cm
  • ciasta (które są fantastyczne!)  duży kawałek 1-2 €
  • duży naleśnik 2 €

Koszt wyżywienia GREYMOUSELAND 40,00€ (170,00 pln)

Zbierzmy wszystko razem:

TRANSPORT  523,50

NOCLEG 42,50

WYŻYWIENIE 170,00

CAŁOŚĆ 736,00 PLN

1 OSOBA 368,00 !!!!

 

Tanio ? Drogo? To zależy, kto na to patrzy. Dla nas cena była niska, odległy kraj, piękne widoki, smaczne jedzenie i niskie koszty:) Polecam !!!!!!!!!! Widoki zrekompensują Wam wszystkie niedogodności.

2 Replies to “Czarnogóra za 360 zł!”

  1. Cudowne zdjęcia 🙂 Kocham Czarnogórę 🙂

  2. ja też pokochałam ją od pierwszego wejrzenia!

Dodaj komentarz