Jelitówka na wakacjach – Rumunia od strony WC

Wakacje kojarzą się głównie z odpoczynkiem, relaksem i dobrą zabawą. Nawet przez myśl nikomu nie przejdzie fakt, że na wakacjach można zachorować. Ja bynajmniej takiego czarnego scenariusza nie zakładałam.

Wszystko zaczęło się dość niewinnie. Objazdówka po Rumunii i Mołdawii była moim marzeniem od dawna. Część Rumunii udało się zjechać w 2014 roku, natomiast dwa lata później zdecydowaliśmy się zobaczyć drugą część kraju, z nastawieniem na plażowanie nad Morzem Czarnym.

Do tej pory żyłam w przekonaniu, że mam żołądek ze stali. Wrzucałam do niego wszystko, bez większych rewolucji. Nie zważałam na klątwy egipskie, mołdawskie czy norweskie;) Jadłam wszystko co się do mnie uśmiechało… Jednak na długo zapamiętam mołdawskie zawijasy z ciasta, które kupowaliśmy pospiesznie przed przejściem granicznym. Upał, pięćset stopni w aucie bez klimy i gdzieś tam na tylnym siedzeniu pierożki zostawione na potem. Nastał wieczór, czas kolacji, zjadłam ja, zjadł i on…Minęła noc, a mój kompan poczuł się niewyraźnie. Moja pierwsza myśl? Udaje! Wiecie jak to jest z chorymi facetami, umierają przy katarze, a teraz pewne musi odpokutować za wypite na wieczór wino. Gdy on dogorywał na parkingu, ja samotnie buszowałam po Delcie Dunaju i czekałam.

Żarty skończyły się, gdy trzymałam mu miskę, a on wymiotował przy ruinach wpisanych na listę UNESCO. Kilka haftów dalej wszystko wróciło do normy, a my pojechaliśmy spędzić kilka dni nad Morzem Czarnym. I ja przejęłam pałeczkę. Jedna wizyta w kibelku na campingu, druga, trzecia czwarta. Bulgotanie w jelitach wchodziło na różne decybele. Całe szczęście, że papieru toaletowego było pod dostatkiem. Piłam mało, bo nie czułam pragnienia. Jelita szalały już 7 godzinę i nie dawały spać. Po kolejnych odgłosach jak z kanałów, wyczłapałam z namiotu, zimne poty oblały mnie od czubka głowy po stopy, dreszcze, totalny brak mocy. Jakoś doczłapałam i wtedy urwał mi się film. Obudziłam się na płytkach w toalecie na ośrodku. Leże sobie i myślę gdzie ja jestem. Widzę czyjeś stopy. Bodajże 3 pary i docierające do mnie śmiechy. Kobiety przeskakiwały przeze mnie, jak przez przeszkodę w lesie. A ja, nie miałam sił, by podnieść się. W końcu oparłam się jakimś cudem o ścianę. Wtedy poczułam ból głowy. Z czoła odstawała mi ogromna śliwa, na szczęście krew się nie lała i skóra nie była pęknięta.

Pomimo, że nie byłam pijana, zostałam wzięta za narąbaną imprezowiczkę, która przeholowała z ilością alkoholu. Tragizmu sytuacji dopełniał fakt, ze nikt nie znał angielskiego. Kobiety patrzyły z politowaniem, aż jedna jedyna zlitowała się nade mną, wezwała ochroniarza i on pomógł mi wstać.

Moja nieświadoma niczego połowa zaczęła mnie szukać, gdyż długo z tego kibelka nie wracałam. Gdy go ujrzałam rozryczałam się w iście filmowym stylu. A on zobaczył śliwę i wiedziałam, że nic dobrego z tego nie będzie. I to poczucie niemocy 2000 km od domu, gdzie pan z ubezpieczenia osłabia Cię swoją obojętnością, a Ty nie wiesz po co wykupywałeś polisę, skoro nie jest Ci do niczego potrzebna.

No i ta chwila, gdy patrzysz w lustro a tam wielka piiii piiiii piiii. Oko fioletowe, po kilu dniach lila róż, brudny róż, zgniły żółty, zielono-mdły. To uczucie, gdy małe dzieci pokazują na Ciebie palcem, patrząc groźnie na faceta idącego obok Ciebie. W końcu to damki bokser!!! Ten odruch wymiotny, gdy patrzysz na siebie w witrynie sklepowej. Ehhh… dużo by pisać.

Cały tydzień trzeba było jakoś, z tym rozlewającym się limem, przeżyć. Pozowanie z jednego profilu opanowałam do perfekcji i tylko wtajemniczeni zauważyliby, ze pozuję z jednym okiem:)  Żałuje tylko, że przez to choróbsko nawet nie wykąpałam się w morzu…a wrócić tam nie mam już zamiaru. Oj nie!  

ps. zanim wykupicie dodatkowe ubezpieczenie, porozmawiajcie ze swoim brokerem o mechanizmach uruchamiania procedury w razie W. To może potem zaoszczędzić Wam masę stresu, tym bardziej, że gdy coś się dzieje, na myślenie jest już za późno.

5 komentarzy

  1. Z takim okiem zwiedzanie na pewno było mniej przyjemne… Najgorsze, że ludzie myślą stereotypowo i nie udzielają pomocy potrzebującym. Warto o tym pamiętać. Niezła lekcja dla nas wszystkich,

  2. greymouseland says: Odpowiedz

    Tak, to była lekcja od życia. Sama często myślę stereotypowo, w drugą stronę nie jest już tak miło.

  3. Małgorzata says: Odpowiedz

    Za takie atrakcje podczas podróży to ja dziękuję serdecznie 😉 Ale niestety nie zawsze wszystko jest kolorowo, tak jakbyśmy chcieli.

    1. greymouseland says: Odpowiedz

      Plus taki, że po wakacjach jest się chudszym;)

      1. Małgorzata says: Odpowiedz

        Dopóki się nie nadrobi;-)

Dodaj komentarz