10 powodów dla których warto jechać do Rumunii

Stereotypowe myślenie może narobić więcej szkody niż pożytku. Przed pierwszym wyjazdem samochodem do Rumunii mieliśmy ogromnego pietra. Wszyscy mówili zaciukają Was siekierą! Okradną! Nie wrócicie cało! I z takim przeświadczeniem przemierzyliśmy 1600 km, by przekonać się na własnej skórze czy taki diabeł straszny. Skoro to piszę, to znaczy, że żyję. A Rumunia to kraj o ogromnym potencjalnie, który rozkochał mnie w sobie pod wieloma względami. Tym wpisem spróbuje zasiać w Was ziarenko ciekawości i pewności, że wybrać się tam z całą pewnością warto. Oto bardzo subiektywna lista 10 powodów dla których warto pojechać do Rumunii:

1.Ludzie, ludzie, ludzie

Jeżeli obawiacie się rumuńskich morderców i dzikusów, zupełnie niepotrzebnie. Rumunii są narodem niezwykle przyjaznym, otwartym na „obcych”, tolerancyjnym i pomocnym. Chętnie wskażą Wam drogę i pomimo, ze nie będziecie mieli wspólnego języka, oni z niesamowitym zaangażowaniem będą starali się Wam pomóc. Zawołają kuzyna, ciotkę, wujka i dziadka, bo być może oni będą znali lepszą dla Was alternatywę. Obszukają pół wsi, by znaleźć kogoś kto mówi po angielsku, włosku, francusku i Wam pomoże. Mieliśmy szczęście do ludzi, spotykały nas z ich strony ogromne gesty ludzkiej życzliwości i w zasadzie czuliśmy się tam bezpieczniej niż w Polsce. Rumunii potrafią ugościć tym co mają. Pamiętam sytuację, gdy siedzieliśmy sobie w naszym pseudokamperze na szosie Trasfogaraskiej i gapiliśmy się na owce. Nieopodal nas rozbijała się z namiotem rumuńska rodzina.

Byli doskonale przygotowani do biwakowania, smażyli na grillu regionalne smakołyki, ryby złowione nad Dunajem i mieliśmy zaszczyt zjeść z nimi prawdziwą rumuńską ucztę w boskiej scenerii. Do dziś czuje smak domowego ciasta, sałatek i całej masy rarytasów. Po kilku kieliszkach domowych nalewek rozmawialiśmy o życiu, kuchni i podróżach w czterech językach. Kontakt mamy do dziś.

Co się zaś tyczy Romów, są widoczni głównie na rumuńskiej prowincji, czy to jadą swoim taborem, czy zamieszkują dzielnice willowe. Przyszło nam także spać obok nich na dzikim obozowisku na zalewowych terenach w okolicy jeziora Vidrarau. Mogliśmy podziwiać ich pomysłowość pod postacią rozkładanych w gęstym lesie domków z folii budowlanej. . Krotko mówiąc byli zupełnie nieszkodliwi.

 2. Jedzenie

Rumunia to mnogość smaków, trochę podobnych do naszych, jednak znajdą sie tam smaczki, które na polskich stołach nie goszczą. Zamiast ziemniaków oczywiście mamałyga, idealny zapełniacz do ryby, do ociekającej tłuszczem słoniny i bryndzy. Miłośnicy zup będa w raju, rumuńskie ciorby występują w rozmaitych wariacjach smakowych, jednak ta z flakami i czosnkiem, zabielana śmietaną jest zupą nr 1 w karcie dań.  Gołabki czyli sarmale, duże mniejszcze niż te nam znane, równie pyszne. Nie można zapomnieć o mięsie pod postacią grilowanych roladek, ten przysmak króluje na rumuńskich bazarach. Pyszne jest po prostu wszystko!

Placinte, crepi i liczne ciasta z kremem zaspokoją podniebienia cukromaniaków. Do tego wina, nalewki i słynna palinka, co wypali wnętrzności zawartością procentów alkoholu. Więcej na temat uczty dla podniebienia możecie poczytać tutaj

3. Wampiry i cała reszta

Lubicie historię z wampirami w tle? To właśnie tutaj zrodziła się legenda, która zna cały świat. I nie ważne czy jesteście miłośnikami Hrabiego Kaczuli czy Garego Oldmana, to właśnie w Rumunii zobaczycie, że mit Wampira bardziej kultywowany jest w zachodniej Europie, niż w kolebce mrocznego księcia. Zobaczycie na ile komercja potrafi zmodyfikować dla swoich potrzeb historię, co widoczne jest w liczbie odwiedzających fałszywy zamek Vlada Palovnika w Branie, zamiast tego prawdziwego w Pioienieri.

4. Krajobrazy

Od morza po góry, od północy po południe Rumunia zachwyca. Każda kraina geograficzna jest odmienna i niesie ze sobą pejzaże, które nie sposób ująć słowami. Konie pasące się luzem na łąkach przywodzą na myśl obrazy z baśni. Transalpina i Szosa Trasfogaraska zabiorą Was w inny świat. Paleta barw będzie się mienić przed Waszymi oczami w zależności od położenia słońca na niebie. Wjedziecie samochodem na wysokość ponad 2 500 m.n.p.m i z przerażeniem będzie wsłuchiwali się w ledwo zipiący silnik. Licznik poziomu paliwa będzie znikał w zastraszającym tempie  z każdym pokonywanym metrem, a widoki? ehhhhhhhhhhhhhhhh 5. Kopy  siana

Kopy siana nigdzie nie są tak urokliwe jak na rumuńskich polach. Niezwykle fotogeniczne, klimatyczne, urocze. Jest naprawdę sielsko i anielsko.

6. Cerkwie i klasztory

Architektura Rumunii jest inna, zauważycie to już na wstępie. Odmienność widoczna jest także w budowach sakralnych: drewniane cerkwie, monastery bukowińskie i mołdawskie. Mogą się nimi poszczycić zwłaszcza wioseczki na północy kraju. Tam uwagę przykują rzeźbione bramy, gdzie dokładność i talent twórcy aż bije po oczach, nie sposób przejść obok nich obojętnie.

7.Raj dla zbieraczy

Jeżeli macie możliwość zaplanujcie swoje wakacje pod koniec sierpnia. Zabłądźcie chociaż na 15 minut w rumuńskich lasach. Tam w ciągu kwadransa znajdziecie wiadro prawdzików i kurek. A jeżeli nie lubicie zbierać grzybów to możecie pomęczyć się przy zbieraniu jagód. Krzaczki są aż fioletowe!!!! I moje zbieracze serce pękało raz za razem!!!!!

8. Wchody i zachody słońca

Spanie pod chmurką pozwala zobaczyć naprawdę dużo i jeszcze więcej doświadczyć. Budzi Was świt, do snu kładzie zmierzch. 24 godziny na dobę spędzone na świeżym powietrzu zmieniają rytm życia na ten  z zgodzie z naturą.

9. Najsłodsze psiaki na  świecie (zaraz po moim)

Psi los w Rumunii jest bardzo ciężki. Niezliczone gromady psów szwendają się po miastach, wsiach, przydrożnych rowach. Można doliczyć się setek psiaków różnej maści. Każdy z nich zasługuje na dom i normalne pieskie życie, to fakt. Mnie pękało serce tysiące razy, bo chciałabym zabrać każdego do siebie i dać im gwiazdkę z nieba. One wszystkie są piękne!

10. Cmentarze

Rumuńskie cmentarze, zwłaszcza te na północy kraju dostarczają atmosfery grozy, tajemniczości i zaniedbania. Jeżeli będziecie tam po zmierzchu, uruchomicie wyobraźnie, to można się odrobinę przestraszyć. Ten w Sapanta, całkowicie burzy wizję przygnębiającego miejsca ostatecznego spoczynku. Tu podejście jest wesołe, z dawką humoru. Na nagrobkach zobaczycie mieszkańców widzianych oczami żyjących, nie zabraknie  żołnierzy, cudzołożnic, mechaników samochodowych, rolników itd.

Z ciekawostek rumuńskie kobiety przeżywają swoich mężczyzn o 20 lat i na nagrobnych tablicach zobaczycie wyryte imiona i nazwiska żon, które czekają na śmierć. Mają wykupione miejsce obok swoich towarzyszy życia, tylko muszą na spotkanie jeszcze trochę poczekać.

 Powodów mogłabym wymienić conajmniej drugie tyle. Mam nadzieję, że udało mi się Was przekonać i już niebawem zakochacie się w Rumunii jak ja.

Dodaj komentarz