Rozmyślania przed wyjazdem na koniec świata

Życiowe doświadczenie w temacie podróży, a także perypetie związane z nadchodzącym wyjazdem, natchnęły mnie do napisania słów kilka o wspólnym podróżowaniu. Zawsze wystrzegałam się wakacji ze znajomymi, dlatego, że takie wspólne wyjazdy często przyjaźń kończyły, zwłaszcza tą dopiero raczkującą. Nie angażowałam się też w planowanie wyjazdów grupowych z ludźmi, których znam mało, bądź nie znam wcale. I jak sie okazać miało nie jest to bezzasadne. Innymi słowy, ludzie potrafią zaskoczyć i gdy już myślisz, że widziałeś wszystko. Oj nie nie! To zaledwie wierzchołek góry lodowej, który zetnie Cię z nóg i będziesz stał z otwartą gębą mówić „NIE WIERZĘ” Przed Wami kilka spostrzeżeń i rad, które pozwolą Wam być może wyeliminować błędy i uniknąć nieprzyjemnych sytuacji.

1. Bierność potrafi zgubić, nadmierne zaufanie też

Jadąc na drugi koniec świata istotne znaczenie ma czy będziemy mieli gdzie spać. Wyobraźcie sobie sytuację, gdzie cztery miesiące wcześniej znajomy znajomych rezerwuje nocleg dla całej grupy. Czujecie taki błogi spokój, że jedną rzecz można „odfajkować” i myśleć o planie zwiedzania czy powoli pakować ubrania. Czujecie się komfortowo i bezpiecznie, bowiem będziecie wszyscy razem, w fajnym hotelu, dobrej lokalizacji i przyzwoitej cenie. I cóż, pewnego pięknego wieczoru dostajecie wiadomość, że ten ktoś jednak nie zaryzykuje swojej karty kredytowej dla Was, bo być może będziecie go chcieli oszukać, bo zapewne pieniędzy mu nie oddacie, ba! Sam znalazł już inny nocleg i zwalnia Wasze pokoje, a jak będziecie mieli tyle szczęścia to może Wam się uda w sieci dane pokoje upolować:) Za jaką cenę? Who knows! To przecież już loteria, jak w kasynie. No i tutaj pojawia się zaskoczenie nr 1. Zastanawiacie się czym dana osoba się kierowała, jakie miała motywy postępowania?

LEKCJA NR 1 Nie zastanawiaj się na motywami postępowania, to już niczego nie zmieni. Masz nauczkę na przyszłość. I tutaj doskonale sprawdzą się słowa Ewy Chodakowskiej „Nikt nie zadba o Ciebie tak jak, ty sama. Swój los składaj więc w swoich rękach.Nie trać bezmyślnie kontroli nad sytuacją. To bierność sprawiła, że jesteś teraz bez dachu nad głową. Zaufanie do obcej osoby doprowadziło Cię właśnie do tego momentu. I nie mówię, że ludziom ufać nie można. Jak najbardziej trzeba, bo w innych wypadkach bylibyśmy paranoikami. To trochę jak jazda samochodem, stosujesz zasadę ograniczonego zaufania, bo nigdy nie wiesz czy ktoś nie będzie chciał Ci się rzucić na maskę, czy pojechać na czołówkę. W sposób umiarkowany dawaj na tacy swój los personie, której jesteś kompletnie obojętny. W końcu empatia i poświęcenie stają się deficytowe w dzisiejszych czasach i im twardsze pośladki sobie wyćwiczycie, tym prawdopodobnie mniej będzie bolało. Mnie boli za każdym razem tak samo…

2. Wykorzystać i porzucić

Jeden jedyny raz w życiu odważyłam się  kilka lat temu na wyjazd we 4-kę (z mężem i parą znajomych, którzy „dobrze rokowali”). Zorganizowałam wyjazd o A do Z. Kupiłam bilety, zarezerwowałam noclegi i miałam kontrolę nad całą otoczką związaną z wyjazdem, tak aby wszyscy mogli czuć się zadowoleni. Znajomi Ci, byli Świeżakami, jeżeli chodzi o podróżowanie na własną rękę. Momentami czułam się jak pilot, co kompletnie mi nie przeszkadzało. Jednak z dnia na dzień atmosfera robiła się dziwna. Czarę niezadowolenia przelała jedna sytuacja. Ustaliliśmy, iż będziemy zwiedzać dany obiekt załóżmy w środę, mieliśmy wybrać się tam razem. Wszyscy przytaknęli, więc nikt do tematu nie wracał. Wtorek poprzedzający fakultet był dniem w podgrupach, można było pobyć we dwoje, iść na pizzę, a Neapol na brak pizzy narzekać nie mógł. I jak się wkrótce okazało, nasi wspołpodróżnicy poszli sobie właśnie we wtorek zobaczyć dane miejsce. I niby nic się nie stało, a jednak powstało pytanie TO PO CO BYŁ PLAN? WSPÓLNE USTALENIA? I czym się te osoby kierowały?

LEKCJA NR 2 Powtórzę po raz drugi, nie ma sensu zastanawiać się dlaczego ktoś kosztem grupy realizuje swoje cele, nie patrząc na ustalenia.  Ludzkie zachowania są nieprzewidywalne. Dla Ciebie dane słowo może być niepodważalne, dla innych to tylko słowo, które można zbagatelizować. Ludzie niejednokrotnie pomyślą o sobie, zapomną o potrzebach reszty, albo nawet nie będą się w nie wczuwać. Pozostaje liczyć do miliona i nie dać się wyprowadzić z równowagi, robić swoje, a czasem działać elastycznie, bo jak widzicie plan to tylko plan. Plan to nie wyrok sądowy i są momenty, że trzeba odpuścić. Wiadomo, że zawsze można zrobić porządną awanturę, jednak jeżeli jesteście na siebie skazani na jeszcze co najmniej kilka dni, to lepiej dać na luz. A jeżeli macie wojowniczą naturę iść na noże:) i „żreć się” do końca wyjazdu:) To też jest jakieś rozwiązanie.

3. Sztuka kompromisu

Wspólne podróżowanie jest jak małżeństwo, czasem trzeba iść na kompromis. On chce farbę białą, Ty czarną. Musicie spotkać się po środku i pomalować dom na szaro, albo wziąć dzień wolnego od pracy i przemalować cały na czarno. Wtedy nie będzie miał nic do gadania. Czarny żart;) Kompromis kompromis i jeszcze raz kompromis. Tylko on Was może uratować. Gdy jedziesz w świat sama , jesteś Panią swojego losu, towarzysz bądź grupa wymaga innego nastawienia. Ten chce siku, tamten kawę, kolejny zgłodniał, a czwartego bolą nogi, piąty ma biegunkę. Jesteśmy różni, mamy inną wytrzymałość, potrzeby, nastawienie, podejście do życia. Jednak podróżując razem istotne jest, aby dawać sobie namiastkę poczucia domowego bezpieczeństwa. Czasem warto zwolnić, spojrzeć na potrzeby innych. Przecież za 10 minut to może właśnie Ty będziesz chciał napić się herbaty albo odpocząć? Egoizm chowamy do kieszeni i wyciągamy z niej dużo tolerancji oraz cierpliwości.  Wtedy się nie pozabijacie  i jest szansa, że wszyscy będą zadowoleni z wyjazdu.

LEKCJA NR 3 Kompromis potrafi zdziałać cuda, Wasze chwilowe niezadowolenie, że coś nie będzie tak jak chcecie przerodzi się w inną wartość, niekoniecznie gorszą. Najważniejsze jest jednak, aby dać szansę temu, co nie wyszło z naszej inicjatywy, bądź różni się od naszej wizji. Argument nie bo nie, to słaba broń. A jak wiadomo agresja rodzi agresję. Nie ma nic gorszego!

4. Nierozwiązane problemy zostawiamy w domu

Może się zdarzyć tak, że przed wyjazdem osoby wspólnie podróżujące coś poróżniło. A jeszcze gorzej jeszcze problem między nimi zaognił się podczas wakacji. Nie ma nic gorszego jak przysłuchiwanie się wyzwiskom, wypominaniom i retrospekcją sprzed lat.   Z jednej strony macie ochotę załagodzić konflikt, z drugiej walnąć jednemu i drugiemu za psucie atmosfery.

Dobra rada dla walczących, wojnę zawieszamy na czas wakacji, a wszelkie spory kończymy na płycie lotniska. Chcecie się kłócić? Nie ma sprawy! Najlepiej jednak „w domu”.

Jeżeli jedziecie tylko we dwoje, możecie w siebie rzucać nieobranymi kokosami, podrzucać sobie do łóżka skorpiony czy mrówki. Jednak zważywszy na dobro grupy i powodzenia wycieczki, nie róbcie tego, gdy jest Was więcej. Chcąc nie chcąc Wasze nastroje udzielą się reszcie i w najgorszym wypadku skłóceni będą wszyscy.

LEKCJA NR 4 Jesteśmy dorośli (chyba) i mamy zdolność opanowywania swoich emocji, trzymania nerwów na wodzy, dlatego w miarę możliwości niech Doktor Jekyll będzie za dnia a Pan Hyde jedynie w nocy:) Co by nie straszyć pozostałych w świetle dziennym.

5. Nigdy nie wiesz czy to dobrze czy to źle

Jeżeli dana sytuacja rozłoży Cię na łopatki, zaskoczy, rozwali Twój system wartości, NIE MARTW SIĘ! Skąd wiesz, że nie prowadzi do czegoś lepszego? Może gdyby stało się to, co wg Ciebie byłoby najlepsze, czy wtedy byłbyś zadowolony? Może nie? A nawet jeżeli stało się coś złego, mleko się rozlało, to jaki masz na to wpływ. Żadnego! Uciekł Ci autobus? Będzie następny, możesz złapać stopa, albo iść na piechotę. Tylko optymizm może Cię uratować. I bardzo wiele zależy od tego, czy Twoja szklanka jest w połowie pełna czy pusta, chyba że pijesz z kieliszka i wtedy niewiele optymizmu się tam zmieści;) Kolejny czarny żart.

LEKCJA NR 5 Płyń z prądem, zawsze gdzieś dopłyniesz i wtedy zaczniesz reagować na nowo. Przejmuj się jak najmniej, a gdy coś dzieje się i nie masz na to wpływu, to cóż…samo życie:)

6 Replies to “Rozmyślania przed wyjazdem na koniec świata”

  1. Więcej takich tekstów! Najlepszy jak do tej pory 🙂 Świetnie się czyta!

    1. oooo:) dziekuje!!!!! to biore się do roboty!

  2. racja, swietny tekst:) i pozostaje zyczyc udanej wyprawy, za co trzymam kciuki!:)

    1. Dziękuje!!!!

  3. Uwielbiam Cie czytać 🙂 Tekst w dziesiątkę 🙂

    1. Ciesze sie ogromnie!

Dodaj komentarz