Ultramaraton Nowe Granice, czyli mój pierwszy duathlon solo

Nigdy nie miałam sportowej duszy, na w-f chodziłam bo musiałam, biegałam jak patałach i zawsze miałam po tym twarz jak burak. Przy akompaniamencie hektolitrów potu przypominałam buraka w garnku z wodą. W trzeciej dekadzie żywota zaczęłam sobie biegać. Demonem prędkości nie jestem, jednak nie zniechęcam się, bo hobby nie może być źródłem frustracji. Jednak żeby […]