Tani nocleg w Bergen, airbnb przychodzi na ratunek

Tani nocleg w Bergen? Nie wierzyłam, że takie rzeczy mogą się w Norwegii zdarzyć. Ale zacznijmy od początku.

Lubię wyzwania i nie miałabym nic przeciwko temu, aby spać pod namiotem w lutym,  na przykład w takiej Norwegii. Czasem jednak moja żulerska dusza musi odpuścić i idę spać pod dach. I przeważnie jest bardzo miło, ciepło i sucho:) Chodzę czysta i mam pachnące włosy. Dach nad głową nie jest zły. Jednak gdy miałam szukać dachu w Norwegii to bałam się odpalić wyszukiwarkę w obawie przed cenami. Nie było jednak tak źle. Mile się zaskoczyłam!

Wybór padł na airbnb. Kryteria jakimi się posłużyłam to przede wszystkim cena i lokalizacja. Reszta nie miała  większego znaczenia. Miły przytulny domek w przystępnej okazał się strzałem w dziesiątkę.

#1 Lokalizacja

Nie można sobie wymarzyć lepszej miejscówki. Nasze mieszkanko znajdowało się zaledwie 2 minuty od stacji kolejowej, do przystanku autobusowego mieliśmy 400 metrów. Wszędzie było niesamowicie blisko! To duży plus, bo można oszczędzać nogi na coś dalszego, zamiast sponiewierać się samym dojściem do centrum. Tym samym nie musieliśmy korzystać z miejskich środków transportu. Same plusy. Należy wspomnieć, iż samo Bergen jest bardzo kompaktowe, nie potrzeba nie wiadomo jakiej kondycji aby przejść je wzdłuż i wszerz.

Kilkanaście minut spaceru i jesteśmy w Bryggen, Fishmarket, panorama Fløyen (tu trzeba się trochę napocić, aby wejść na szczyt). O tym jednak jeszcze napiszę szerzej.

 Najbliższe atrakcje są na wyciągnięcie ręki.
  • Panorama Fløyen 5,8km
  • Bryggen 900 m
  • Targ rybny 650 m

Nie wspomnę o sklepikach i restauracjach, które też są pod nosem, jednak ceny skutecznie straszą polską dziurawą kieszeń:D

#2 Cena

Jak na Norwegię tanio!!!! 63 zł za osobę. Koszt całkowity 360 zł za 3 dni. Domek Christiny jest mocno oblegany. Pierwszy wolny termin to wrzesień. Dlatego wybierając Bergen i tę własnie lokalizację warto zaklepać dużo wcześniej. Poza sezonem na pewno nie będzie  z  tym najmniejszego problemu. Nam udało się zarezerować  z niewielkim wyprzedzeniem. Wiadomo jednak luty, a lipiec to inna bajka na zwiedzanie.

Jeżeli szukacie ciekawej destynacji na chociażby jesień, to Bergen poleca się na city break.

Dom ma do dyspozycji 4 sypialnie i 2 łazienki. Nasz pokój był na parterze przy wejściu. Zamykany na klucz dawał poczucie prywatności. Salon, jadalnia i kuchnia były wspólne. Czasem można było spotkać tam innych lokatorów, co było tylko na plus. Podpowiadali co i jak, można było ot tak po prostu porozmawiać sobie po angielsku.

Udogodnienia :

  • duża łazienka z prysznicem i gorącą wodą! bardzo gorącą!
  • telewizor w salonie
  • ogrzewanie jak najbardziej sprawne
  • ręczniki, pościel, mydło, papier toaletowy
  • pralka i suszarka
  • w pełni wyposażona kuchnia (kuchenka, lodówka, garnki itd)
  • nieskompliowany system otwierania drzwi

  #3 Bezpieczeństwo

Norwegia to nie Ateny, tutaj nikt nie próbował nas okraść! Czuliśmy się bardzo bezpiecznie, miasteczko na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie spokojnej enklawy, gdzie życie płynie wolniej. Za sprawą pluchy, deszczu i śnieżycy dało się to odczuć jeszcze bardziej. Miejsce w którym nocowaliśmy nie przywodziło na myśl zakapiorskiej dzielnicy, gdzie można się poruszać tylko w dzień. W nocy Bergen jest tak samo bezpieczne jak w dzień. Mówię to jednak z perspektywy weekendowego turysty. Nie analizuję Bergen jako miejsca do życia. Jak jest w sesonie, nie mam pojęcia! Wiadomo, że odrobina rozwagi i rozsądku jeszcze nikomu nie zaszkodziły. Dlatego nawet w norweskim raju trzeba na siebie uważać, nie prowokować sytuacji i pilnować swoich rzeczy.

# 4 WiFi

Tlen dzisiejszych czasów śmigał szybko. Obyło się bez stresu i palpitacji serca.

#5 Kontakt z Gospodarzem

Pierwsze wrażenie po kontakcie z Gospodarzem  miałam negatywne, z racji braku informacji jak do mieszkania się dostać. Kilka godzin w niepewności zrobiło swoje i miałam najczarniejsze z możliwych myśli. Widziałam, jak śpimy przytuleni do kaczek w pobliskim parku. Na szczęście ta wizja nie spełniła się. Po wylewnych przeprosinach udało się wejść do środka. Potem wszystko przebiegło bez zarzutu. Christina dołożyła wszelkich starań, aby pobyt w  Bergen należał do udanych. Jej domek jest przytulny, cichy, fajnie wyposażony, a co ważne zimą – ciepły. Było gdzie wysuszyć przemoczone ubrania i buty, do dyspozycji były również parasolki. Wprawdzie mieliśmy swoje, ale dla zapominalskich to opcja ratunkowa.

A teraz zdjęcia, zdjęcia, zdjęcia! Bardzo chciałam zrobić swoje fotki, jednak w mieszkaniu było ciemno z racji śnieżycy, a sztuczne światło umiejętnie zniechęcało. Dlatego pozwoliłam sobie skorzystać z fotografii na profilu Christiny:)

Nasz pokój

Wspólna jadalnia

Kuchnia

Salon

Łazienka na parterze

Korytarz

Ładnie, prawda? Zdjęcia w 100% oddają rzeczywistość!

Gdybyście byli zainteresowani norweskim city break podsyłam link do rezerwacji: Nocleg w Bergen

W skali od 1 do 5 daję 5/5:). Jeżeli macie jakieś pytania, śmiało piszcie.

Pozdrawiam!

 

One Reply to “Tani nocleg w Bergen, airbnb przychodzi na ratunek”

  1. Ile praktycznych informacji – jak zwykle zresztą 🙂 Wspaniałe miejsce – aż mam ochotę pojechać 🙂

Dodaj komentarz