Ekstremalne podróżowanie. Subiektywny ranking lotnisk do spania

Niektórzy lubią spać w hotelach, a ja lubię spać na lotniskach. Wytarłam wiele bruków, płytek i przeleżałam sporo godzin w lotniskowych halach przylotów. Dotychczasowe podróże pozwoliły mi wyrobić sobie zdanie na temat terminali, które są przyjazne dla niskobudżetowych podróżników. Przed Wami bardzo subiektywny ranking lotnisk, jako tymczasowych hoteli:

#1 CZARNOGÓRA – PODGORICA

Zacznijmy od najgorszego. Zdawać by się mogło, że lotniska w małych Państwach są przytulne i zachęcają do przekoczowania. Lotnisko w Montenegro pokazało, że jestem w błędzie. Jest ono zamykane o 22:00, szkoda, że na drzwiach nie piszą godzin otwarcia, to by wiele ułatwiło. Punkt 22 należy się z lotniska wynieść. Jakże wielkie było zdziwienie nasze, gdy strażnicy zapytali się dlaczego tu jeszcze siedzimy. Bo nie mamy dokąd iść? Bo nie zarezerwowaliśmy hotelu? W sumie pierwszy raz spotkaliśmy się z zamkniętym na noc lotniskiem i przez co nie zakładaliśmy wcześniej innego scenariusza na nocleg dzień przed odlotem.

Po kilku nieprzyjemnych rozmowach z obsługą udało się na lotnisku zostać. Byliśmy cywilami, którzy zgodnie z dyspozycjami policji lotniskowej mogli siedzieć tylko w  jednym wskazanym miejscu, nie szwendać się po terminalu. Policjant robił raz po raz obchód i patrzył na nas z kwaśną miną. Lepszą opcją byłoby rozbicie namiotu na łące przed lotniskowym parkingu (to zrobimy następnym razem będąc tam). No ale było już na to za późno i przemęczyliśmy się do rana na plastikowych krzesełkach. Na szczęście pozwolono nam chodzić do WC!

Potem na dobicie przeszukano nam doszczętnie bagaż, na szczęście udało się uniknąć ważenia, tu by dopiero była katastrofa. Celnik przyczepił się do mojej prostownicy do włosów!!!! Obsługa w Podgoricy jest bardzo skrupulatna i bardzo zaangażowana w swoją pracę, a lotnisko zdecydowanie nie przypadło do gustu. Oj dawno nie czułam się tak spięta w drodze powrotnej do domu. Nie polecam!

#2 SZKOCJA – GLAGOW

Lotnisko to miałam okazję testować dwa razy. Jest tutaj całkiem przyjemnie. W hali przylotów można bez problemu przeleżeć na wygodnych pufach do rana. Są gniazdka, można podładować wszystkie elektroniczne sprzęty, niedaleko jest łazienka, co by się ogarnąć i wyglądać jak człowiek. W nocy jest cicho i spokojnie, pierwsze samoloty startują o świecie, co daje możliwość wyspania się na miarę swoich zdolności aklimatyzacyjnych i akrobatycznych.

Znaczącym plusem tego miejsca, jest fakt, że o 7 rano otwierają mini super market, gdzie za jednego funta można obkupić się w najbardziej wymyślne ciastka. Jest to jedno z niewielu lotnisk, gdzie ceny nie ścinają z nóg. Mogłabym tam spać po raz kolejny, dla tych ciastek zwłaszcza. Takie śniadanie daje nadzieję, na pyszny i udany dzień. Chyba nigdzie nie zjadłam tylu węglowodanów, jak w Glasgow:) Można też zaopatrzyć się  w ociekające majonezem kanapki. Taka solidna porcja tłuszczu zapcha Was co najmniej do późnego popołudnia.

Lotnisko zdecydowanie na tak!

#3 MADERA – FUNCHAL

Podczas tygodniowego pobytu na wyspie zdarzyło się spać na lotnisku aż dwa razy. Z racji tego, że lotnisko jest położone logistycznie blisko od stolicy i autobusy kursują na nie bardzo często, łatwo się tam dostać. Koszt przejazdu jest niewspółmierny z cenami w hotelach. Dla nas była to prosta żulerska kalkulacja. Na lotnisku znajduje się poczekalnia, w której jako jedynym miejscu, gaszone jest na noc światło. Nikt więc nie widzi Was w najróżniejszych pozach i akrobacjach, podczas prób znalezienia idealnej pozycji do spania. Można wyciągnąć śpiwór i położyć się w pełnej okazałości na podłodze. Zdjąć buty !(przywiązać je do siedzenia, gdyby komuś zachciało się głupich żartów)  i naprawdę odpocząć. Nocą na lotnisku panuje spokój i cisza, nie ma obsługi, która by przeganiała bezlitośnie. Zdecydowanie polecam, jeżeli nie będziecie mieli się gdzie podziać.

#4 LANZAROTE -ARRECIFE LANZAROTE

Wielkie rozczarowanie, w jakże pięknych okolicznościach przyrody. Lotnisko na Wyspach Kanaryjskich jest dość spore, mogłoby się wydawać, że z noclegiem nie będzie problemu. Jednak około północy strażnik chodzi z komunikatem napisanym na karteczce, co by każdy zrozumiał, iż NA LOTNISKU NIE MOŻNA SPAĆ. Zbiera grupkę niedobitków i grzecznie odprowadza na ławki na zewnątrz. Tam trzeba się jakoś w środku nocy odnaleźć i podzielić przestrzenią. Ławki są twarde i niewygodne, na szczęście na zewnątrz nawet wczesną wiosną jest ciepło. Jak będziecie mieli szczęście, będzie Was wszystkich garstka i wszyscy zgodnie podzielą małą przestrzeń w postaci dwóch ławek:)

W takich niewygodach trzeba czekać do rana, gdy skończy się pucowanie lotniska przez ekipę sprzątająca. Raz na jakiś czas koło miejsca koczowania przejeżdża policja, która zapewne chce się upewnić, czy turystyczni skąpcy nie rozrabiają. Ogólnie nie ma dramatu, ale jeżeli macie namiot to chyba lepiej rozbić się na rozległym parkingu przy lotnisku. Przynajmniej można kilka godzin pospać w spokoju. Plus taki, że jest naprawdę ciepło i nie grozi Wam przeziębienie, ani katar. Minusem są robale, które lubią ciepło i w nocy też się kręcą…pfleeee

#5 POLSKA – WARSZAWA

Czas na stolicę. Ogólnie nie ma dramatu. Ogromnym plusem jest masa gniazdek do podładowania sprzętu, przez co noc można spędzić na słuchaniu muzyki, czytaniu e-booka, czy też oglądaniu filmu. Co się tyczy spania, to najlepsze miejsca są w zaułkach z dala od tłumów, tzw. wszystkie ciemne kąty. Tam światło jest bardziej przygaszone, i można wyciągnąć się na całej długości siedzień. Jak przyśnie się Wam na lotniskowych ławkach zbyt mocno, to nikt Was nie budzi, co ma ogromne znaczenie wbrew pozorom. Nie ma nic gorszego niż nerwowe zrywanie się w środku snu, w obcym miejscu!

Pomimo wszelkich niedogodności patriotycznie  polecam polskie lotnisko.

# 6 LOTNISKA Z POTENCJAŁEM

Jest kilka lotnisk, które przechodziłam w tą i z powrotem, jednak nie miałam okazji na nich spać. Nie oznacza to jednak, że nie przestudiowałam ich na przyszłość…

Do tych, na których można by się spokojnie w nocy odnaleźć należy bez wątpienia:

  • KOPENHAGA – DANIA

Lotnisko jest ogromne!!! Przejście z jednego końca terminala na drugi zajęło mi prawie godzinę spacerkiem. Nie wspomnę o dziesiątkach sklepów i restauracji. Tu nawet nie można się nudzić. Co się tyczy miejsc do spania, to najlepiej ulokować się blisko jakiegoś GATE’a. Tam właśnie są mięciutkie wykładziny i toalety. Jak nie będziecie mogli zasnąć, to można zawsze pogapić się na startujące samoloty, czy zachód słońca.

  • BERLIN SHOENFELD – NIEMCY

Czasem zdarza nam się latać z Niemiec, Berlin – Shoenefeld  może nie należy do lotnisk najbardziej wygodnych, gdyż brakuje tutaj kameralnej sali przylotów. Na salę odlotów raczej nie wpuszcza Was kilka godzin przed planowym lotem, a szkoda. No ale jeżeli już musicie być tam w środku nocy, to można kimnąć na plastikowych krzesełkach. Zawsze lepiej czekać na miejscu, niż spóźnić się na lot.

  • BAZYLEA – SZWAJCARIA

Lotnisko niemałe, dość rozlazłe, przez co można się schować w licznych zakamarkach i przeczekać te kilka godzin. Z tego co pamiętam, ne ma tam wykładzin, tylko zimne płytki. Siedzenia też nie powalają wygodą, no ale jest bezpiecznie, cicho, nikt nie goni. To chyba najważniejsze

  • SINGAPUR

Luksus sam w sobie, wygodne fotele, każdy z gniazdkiem do podładowania sprzętów. Dziesiątki sklepów, prawdziwe drzewa rosnące pośrodku sali odlotów!!! Oj pięknie tam! Pamiętajcie, że w Singapurze nie żujemy gumy, jest to surowo zabronione!

 

Jeżeli macie swoje spostrzeżenia na temat lotniskowych miejscówek, dajcie znać! Chętnie poznam Wasze typy 🙂

Dodaj komentarz