Ślub marzeń

Gdy 10 lat temu wychodziłam za mąż, nie marzyłam o weselu, białej sukni i całej oprawie. Gdy już upolowałam narzeczonego kułam żelazo póki gorące, co by się delikwent nie rozmyślił. W trzy miesiące od oświadczyn byliśmy małżeństwem. Nie było czasu na wymyślanie, dekoracje, cuda wianki i inne pierdoły. Był ksiądz, byli muzykanci, była wódka no […]